Opublikowano 04/05/2026
Smiljan Radić Clarke, chilijski architekt o chorwacko-brytyjskich korzeniach, został 55. laureatem Nagrody Pritzkera w 2026 roku – wyróżnienia uznawanego za architektonicznego Nobla. Jego twórczość od lat wymyka się prostym definicjom i klasyfikacjom. Nie projektuje budynków, które mają dominować nad otoczeniem ani epatować skalą czy technologicznym rozmachem. Zamiast tego tworzy przestrzenie subtelne, niemal intymne, które wymagają od odbiorcy uważności. Jury nagrody podkreśliło, że jego architektura „przekracza granice dyscypliny poprzez połączenie eksperymentu, poetyckości i głębokiej refleksji nad ludzkim doświadczeniem”. Radić pracuje w niewielkiej, autorskiej pracowni, co w świecie wielkich biur projektowych jest ewenementem. Jego projekty powstają powoli, często na styku intuicji i improwizacji. Sam architekt przyznaje: „Nie interesuje mnie architektura jako spektakl. Interesuje mnie architektura jako doświadczenie, które pozostaje w pamięci”. W jego realizacjach nie chodzi o efekt wow, lecz o emocjonalne napięcie, które pojawia się między przestrzenią a człowiekiem. To podejście sprawia, że jego budynki często określane są jako „ciche manifesty” – nie narzucają interpretacji, ale zapraszają do jej poszukiwania.
Droga Clarke do międzynarodowego uznania była daleka od idealnego scenariusza na sukces. W czasie studiów architektonicznych w Chile nie uchodził za prymusa. Jak sam wspomina, oblał końcowy egzamin dyplomowy, co zmusiło go do powtórzenia roku. „To był dla mnie moment wstydu, ale też moment przebudzenia” – mówił po latach. Zamiast traktować porażkę jako definitywny koniec, potraktował ją jako impuls do poszukiwań. Wyjechał do Europy, gdzie studiował w Wenecji i zanurzył się w świecie sztuki, literatury oraz filozofii. To doświadczenie, jak sam podkreśla, miało większy wpływ na jego rozwój niż klasyczna edukacja architektoniczna: „Prawdziwe studia zaczęły się dla mnie poza uczelnią”. Radić nauczył się wtedy patrzeć na architekturę nie jako na zestaw reguł, lecz jako na język opowieści o świecie. Jego późniejsze projekty – pełne niedopowiedzeń i symboliki – są bezpośrednim efektem tej fascynującej i nieco wyboistej drogi. Historia tej kariery pokazuje, że niepowodzenie może stać się fundamentem sukcesu, jeśli zostanie odpowiednio przepracowane. „Błąd jest częścią procesu. Jeśli go eliminujesz, eliminujesz też możliwość odkrycia czegoś nowego” – podkreśla architekt.
Jednym z najczęściej przywoływanych określeń opisujących twórczość Clarke jest „kruchość”. Jego budynki często sprawiają wrażenie tymczasowych, jakby mogły zniknąć równie łatwo, jak się pojawiły. To jednak świadoma strategia projektowa. Smiljan Radić Clarke celowo unika monumentalności i trwałości rozumianej w tradycyjny sposób. Zamiast tego eksploruje napięcie między ciężarem a lekkością, stabilnością a niepewnością. „Interesuje mnie moment, w którym architektura wydaje się niestabilna, ale wciąż trwa” – tłumaczy. W jego realizacjach surowe materiały, takie jak beton czy kamień, zestawiane są z delikatnymi strukturami i półprzezroczystymi powłokami. Powstaje w ten sposób przestrzeń pełna kontrastów, która oddziałuje na zmysły użytkownika. Do najpopularniejszych realizacji architekta zaliczają się m.in. Serpentine Gallery Pavilion (Londyn, Wielka Brytania, 2014), restauracja Mestizo (Santiago, Chile 2006), Pite House (Papudo, Chile, 2005), Teatro Regional del Biobío (Concepción, Chile, 2018), London Sky Bubble (London, United Kingdom, 2021) czy rozbudowa Chilijskiego Muzeum Sztuki Prekolumbijskiej (Santiago, Chile, 2013). Jury Pritzkera podkreślało, że jego projekty „faworyzują kruchość i niejednoznaczność zamiast pewności i jednoznacznych deklaracji”. Radić nie projektuje budynków, które mają być łatwe do zrozumienia – przeciwnie, jego architektura wymaga czasu i refleksji. „Nie chcę, żeby moje budynki były natychmiast zrozumiałe. Chcę, żeby odkrywano je stopniowo” – mówi. Dzięki temu jego realizacje funkcjonują bardziej jak doświadczenia niż obiekty. Bez wątpienia są czymś, co się przeżywa, a nie tylko ogląda.
Granica między architekturą a sztuką w przypadku Clarke praktycznie nie istnieje. Jego projekty często przypominają instalacje artystyczne, w których funkcja użytkowa jest równie ważna jak przekaz emocjonalny. Architekt czerpie inspiracje z literatury, mitologii oraz sztuki współczesnej, tworząc przestrzenie o silnym ładunku symbolicznym. Współpraca z artystami, w tym z jego partnerką, rzeźbiarką Marcelą Correą, dodatkowo wzmacnia ten interdyscyplinarny charakter jego twórczości. „Architektura nie powinna być zamkniętym systemem. Powinna być otwarta na inne dziedziny” – podkreśla Radić. W jego podejściu kluczową rolę odgrywa emocja – to ona staje się punktem wyjścia do projektowania. Architekt mówi wręcz o „inteligencji emocjonalnej przestrzeni”, która pozwala budynkom oddziaływać na użytkowników w sposób subtelny, ale głęboki. Jego realizacje często wpisują się w krajobraz w sposób niemal organiczny, jakby były jego naturalnym przedłużeniem. „Najważniejsze jest dla mnie, aby budynek nie dominował nad miejscem, lecz je uzupełniał” – tłumaczy. Ta filozofia sprawia, że jego projekty są jednocześnie bardzo współczesne i ponadczasowe – nie podążają za modą, lecz tworzą własny, unikalny język.
Wybór Smiljana Radica Clarke na laureata Nagrody Pritzkera 2026 ma wymiar symboliczny i wykracza poza indywidualne osiągnięcia architekta. To sygnał, że współczesna architektura zaczyna odchodzić od spektakularności na rzecz refleksji i wrażliwości. W świecie zdominowanym przez ikoniczne budynki i globalne marki architektoniczne doceniono twórcę, który działa na uboczu, konsekwentnie rozwijając własną wizję. Jury podkreśliło, że jego projekty „oferują przestrzenie kontemplacji w świecie pełnym pośpiechu i niepewności”. Clarke jest także kolejnym przedstawicielem Ameryki Południowej wyróżnionym tak prestiżową nagrodą, co świadczy o rosnącym znaczeniu regionów dotąd marginalizowanych w globalnym dyskursie architektonicznym. „Architektura nie powinna być uniwersalna – powinna być zakorzeniona w miejscu” – mówi laureat. Jego dorobek pokazuje, że lokalność może mieć globalne znaczenie. Nagroda Pritzkera w tym przypadku jest nie tylko podsumowaniem kariery, ale także zaproszeniem do zmiany sposobu myślenia o architekturze. To przypomnienie, że budynki nie muszą krzyczeć, aby zostać zauważone – czasem wystarczy, że potrafią mówić szeptem, o którym, jak się okazuje, może być naprawdę głośno.
Chcesz porozmawiać o kompleksowym wykończeniu wnętrz inwestycji?
Zapraszamy do kontaktu!